Romana Agnel o pracy nad „Matrimonio con variazioni” J. Kofflera w Warszawskiej Operze Kameralnej - ROZMOWA
„Chciałam być wierną światu Józefa Kofflera”
Dominika Jamrozy: Wiem, że w tym przedstawieniu
wystąpiła Pani w podwójnej, ba – nawet w potrójnej roli. Jest Pani
reżyserem, choreografem, a także…
Romana Agnel:
… kreuję taneczną rolę Eumenidy, która obok Leparda i Bossa –
należy do głównych bohaterów spektaklu. Taki był też zamysł, by
postać Eumenidy i Leparda zdublować przez tancerzy, którzy ruchem
dopowiadają akcję sceniczną, nadają całości dodatkowej
ekspresji.
DJ: Zatem cofnijmy się w czasie… Co stanowiło dla
Pani największe wyzwanie w pracy nad tą
realizacją?
RA: Znalezienie formalnych środków
ekspresji, które by odpowiadały wymogom, jakie stawia kompozytor w
muzyce, a więc próba przybliżenia tych różnorodnych i niezwykle
kontrastowych prądów i kierunków estetycznych, które zawładnęły
Europą w latach 30. Dążyłam do tego, aby spektakl był spójny pod
każdym względem, i aby strona wizualna odpowiadała temu, co dzieje
się w muzyce od strony formalnej i dramatycznej.
DJ: Jakimi środkami udało się Pani ten cel
zrealizować?
RA: Kluczem była precyzja w
ustawieniu wszystkich planów. W spektaklu obok naszych tancerzy
występuje jeszcze wielu wykonawców: Jerzy Mahler – w roli Bossa,
mistrza i konferansjera, soliści WOK-u, mimowie. Ważne było
również, by wszystko współgrało z elementami scenografii. W
budowaniu scen dużą rolę odgrywają krzesła, obecne przez cały czas
na scenie, przenoszące nas w świat kabaretu. A to już wyzwanie nie
tylko dla mnie jako choreografa, ale przede wszystkim dla chóru i
tancerzy. W muzykę Kofflera wpisane są również „niespodzianki”.
Chciałam, by miały one też odzwierciedlenie w sytuacjach
scenicznych, krótkich, szybkich sekwencjach, bardzo dynamicznych,
niczym w filmowym kadrze. Zestawiałam je także na zasadzie
kontrastów z brzmieniem muzyki. W swojej choreografii odwoływałam
się także do doświadczeń Labana-Knusta, do ruchu gimnastycznego,
industrialnego, początków tańca modern, ówczesnej mody na tańce
latynoamerykańskie.
DJ: Gdyby miała Pani zachęcić naszych widzów,
czytelników do obejrzenia tego spektaklu, jakby go Pani
zarekomendowała?
RA: „Matrimonio con variazioni”
Kofflera to niezwykłe, dodekafoniczne dzieło, które zawiera w sobie
całą ówczesną paletę stylów i form. Wpisuje się w estetykę
kabaretów europejskich lat 20. i 30. (zwłaszcza kabaretu
niemieckiego z Marleną Dietrich na czele), odwołuje się do
ekspresjonizmu niemieckiego – myślę tu o malarstwie, np. Egona
Schiele. Formy taneczne są w tym spektaklu swoistego rodzaju zabawą
ze stylem, przewrotnością. „Tango Morale” jest zaprzeczeniem istoty
tanga, a gawot „ucieka” od dworskiej elegancji.
Józef Koffler w swoim dziele bawi się formą. Ja chciałam być wierną
temu muzycznemu światu, trochę zwariowanemu, schizofrenicznemu,
oderwanemu od rzeczywistości, ale zawierającemu wiele ważnych prawd
o człowieku.
DJ: Myślę, że dążenie to zostało osiągnięte. Wiem, bo
widziałam przedstawienie tuż po premierze. Jest harmonijne i
dopracowane na każdym poziomie artystycznego wyrazu. Libretto i
instrumentacja znakomita. Godna uznania jest również praca
scenograf Marleny Skoneczko, kierownika muzycznego Przemysława
Fiugajskiego oraz wszystkich wykonawców. Gratuluję, a mnie
nie pozostaje nic innego, jak tylko zaprosić naszych widzów na
lutowe spektakle w Warszawskiej Operze Kameralnej.
Dziękuję za rozmowę.
Na zdjęciu Romana Agnel (Eumenida II)
Fot. Jarosław Budzyński / Archiwum WOK
02.02.2012

